Przekręt po polsku, czyli jak oszukać freelancera
8  
niedziela, Styczeń 31, 2010

oszukac-freelancera
Ten tekst dedykuję wszystkim braciom i siostrom freelancerom – projektantom, programistom, ale chyba jednak w szczególności grafikom.
Otóż na początku mojej drogi zleceń szukałem w wielu miejscach w internecie, dzięki czemu poznałem wszelkiej maści ludzi, również takich, którzy tylko szukają okazji na to by w bezkarny sposób wykorzystać Ciebie i Twoją pracę – oczywiście wykorzystać za darmo. I wierzcie mi – jest ich pełno!

Zatem jak wygląda wypięty freelancer czekający na cocka ?

Zasada jest bardzo prosta i z tego co widzę od lat pozostaje niezmienna, ba! być może nawet teraz wskutek wzrostu liczby ludzi parających się grafiką jeszcze skuteczniejsza. Otóż “zlecający” umieszcza ogłoszenie na serwisie WWW, oczywiście poszukując zleceń znajdujesz je i już ślesz do niego swoją Ofertę. Następnie proponowana jest ci współpraca. Zasady jej są takie :
a) najczęściej słyszysz : “cieszę/my się ze współpracy” ( i wiszące nad freelancerem jak topór : prześlij nam projekt i zobaczymy czy się spodoba ), nie poparte żadną umową czy zaliczką,
b) rzadziej: “prześlij nam projekt i zobaczymy czy się spodoba”

Zatem podjarany perspektywą pracy/ budowy portfolio/ zarobku w pocie czoła tworzysz coś, wysyłasz i … no właśnie. Albo następuję urwanie kontaktu, albo zaczynają się wykręty z cyklu “klientowi/mi się to nie spodobało” / “nie nadajemy na tych samych falach” / “bla bla bla”, co w finale prowadzi do zerwania współpracy.
Tymczasem zlecający jest bardzo zadowolony, bo często gęsto taką samą współpracę jak z Tobą prowadzi jednocznieśnie z kilkoma/kilkunastoma innymi freelancerami, a następnie wybiera sobie pracę jednego z nich. No hej! Facet dostaje kilkanaście projektów ZA DARMO, a przedstawia je swojemu klientowi tak jakby był mega profesjonalną agencją, która może przedstawić conajmniej kilka trafionych koncepcji – stawki pewnie też ma profesjonalne. Następnie za bezcen ( bo przecież zaniżyłeś swoje ceny, ze względu na konkurencję – nie wiesz tylko, że cena ma w tym wypadku drugorzędne znaczenie ) wybiera jedną osobę, z którą kontynuuje współpracę.
Całość sprawa, że w rzeczywistości masz bardzo małe szanse na złapanie takiego zlecenia, bo choć o tym nie wiesz, bierzesz udział w konkursie.

Jak tego uniknąć ?

1. Samo ogłoszenie może mieć znamiona przekrętu. Zwracaj uwagę czy podawana jest kwota. Czy zlecający zostawia inne namiary na siebie poza adresem email ? Oczywiśćie w samym ogłoszeniu nie musi być numeru telefonu czy strony WWW, ale jeżeli jedyna drogą kontaktu jest e-mail ( na jakimś darmowym serwerze typu : gmail czy onet ) lub gadu to nie świadczy to dobrze o zlecającym. Krycie swoich danych przez zlecającego powinno zapalić w Twojej głowie światełko ostrzegawcze
2. Zawsze pytaj o umowę/zaliczkę. Kategoryczna odmowa sugeruje raczej szukanie frajera.
3. Szukanie kogoś do długiej współpracy… jak to słyszę to paw dekoruje klawiaturę. Tekst jest tak ograny, że aż dziwne, że dalej działa. Jeżeli mówi ci się, że teraz zapłaci ci się mało lub w ogóle, ale jest możliwość długofalowej współpracy, to Ty mówisz “Pomidor”
4. Nawet jeżeli klientowi nie spodoba się to co zrobiłeś, to poiwnieneś móc otrzymać drugą szansę – w końcu nie wszystkie Twoje projekty będą tymi przypadającymi do gustu.

Czy odrzucać wszystkie oferty, w których następuję taki czy inny konkurs ?

Nie do końca. Jeżeli klient jest poważny, a stawka zadowalająca to oczywiście nie raz i nie dwa trzeba podjąć rękawicę, bo to może się opłacić zaówno w sferze budowy portfolio jak i możliwości dalszej współpracy. Jednak należy się wystrzegać wszelkich podejrzanych ogłoszeń, bo szansa współpracy a w finale zysku w jakimkolwiek wymiarze jest znikoma.
Pamiętajcie również, że wielu zleceniodawców, zwyczajnie boi się współpracy z nowym freelancerem, często mając nieprzyjemne wspomnienia z przeszłości. Warto przekonywać ich o tym, że to ty jesteś TYM człowiekiem którego szukają. Nie mają oni nic wspólnego z piraniami tutaj opisywanymi i zależy im tak samo jak i Tobie na współpracy, tylko że mimowlnie starają się zabezpieczyć swoje interesy ( w końcu inwestują swój czas i pieniądze ), ale z tego typu zleceniodawcami można z pewnością dojść do porozumienia.

Z chęcia poczytam w komentarzach o tym jakie wy mieliście tego typu “przejścia” i doświadczenia.

8 komentarze do “Przekręt po polsku, czyli jak oszukać freelancera”

[...] Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej o tym jak oszukać freelancera /nie dać się oszukać zobacz tego posta. [...]


To prawda – freelancerzy traktowani są wśród zleceniobiorców jako “mięso armatnie” i ja tutaj nie dzieliłbym na freelancerów grafików, projektantów, programistów (sam jestem programistą z zacięciem grafika, ale bardziej programistą), bo w mojej branży spotkałem się dokładnie z tym o czym piszesz. Pozwoliłem sobie wyrazić moje zdanie na ten temat na blogu który prowadzę http://myblog.water-studio.com/dlaczego-mowienie-nie-oplaca-sie-bardziej-niz-mowienie-tak/ wraz z poradami jak uniknąć wykorzystania przez nieuczciwego zleceniodawcę.

Problem myślę jest taki, że większość ludzi zajmujących się designem, programowaniem, grafiką to typowi jelenie czekający na odstrzał. Mam tutaj na myśli 95% ludzi których można spotkać chociażby na zlecenia.przez.net – niewiele potrafią ale dla większości klientów jawią się jako profesjonaliści… że tak powiem. A klient mając do wyboru 50 ofert z których 95% to oferty amatorów, nie ma prawa trafić na profesjonalistę. Więc trafi na kogoś z kogo usług nie będzie zadowolony. Więc przy kolejnym zleceniu ma wybór – albo zostać oszukanym albo samemu wziąć sprawy w swoje ręce.

Niestety, ludzie z naszej branży sami stworzyli klientów których spotykamy na codzień. Niestety. Bo chyba nie ma innej branży, gdzie zleceniobiorcy są tak niekompetentni jak w naszej. Tutaj nawet politycy wypadają lepiej niż my, no bo jak inaczej wytłumaczyć fakt że klient który dostaje to czego oczekiwał, może uważać się za szczęśliwca jednego na sto? Ale widzę, że świadomość klientów rośnie z roku na rok, więc pozostaje tylko czekać czasów kiedy pierwszym pytaniem naszego klienta będzie nie “ile to kosztuje” tylko “jak dobre to będzie”. Bo jakość to jest kwestia nad którą jeszcze niewielu się zastawia, bo zakładają że design za 300zł będzie tak samo dobry jak ten za 3000.


Dzięki Darek za ten treściwy wpis, poruszyłeś w nim kilka istotnych kwestii, które warto omówić nieco szerzej.

1. Obecnie dużym problemem jest zepsucie rynku przez ludzi typu szkoła-średnia/student/brak-skilla-doświadczenia/desperat. Oczywiście gdy się przeskoczy pewien poziom “klientów” to nie ma się z tym problemu – mam nawet na to powiedzonko “ze studentami i złodziejami nie rywalizuję”. Jednak poprzez to zepsucie rynku sens tracą portale typu zlecenia.przez.net, no bo jeżeli jesteś właścicielem small-biznesu potrzebującym strony WWW i poszukujesz kogoś na takim serwisie i dostaniesz powiedzmy 30 ofert z czego 90% będzie poniżej 1000 a jakieś 2% koło 4000 to zapewne wybierzesz kogoś tańszego, bo przecież “to tylko strona”. Wraz z taką polityką cenową poruszana przez Ciebie świadomość klientów jest nieco zwichrowana. Istnieje oczywiście grupa ludzi, która wie, że dobre rzeczy muszą kosztować, ale są oni w zdecydowanej mniejszości i wygrywa argument cenowy.

Ostatnio potrzebowałem drobnej pomocy i przy okazji chciałem wybadać nieco rynek międzynarodowy. Na GetaFreelancer.com umieściłem ogłoszenie odnośnie zapotrzebowania na logo. Budżet 50-500$. Ilość odpowiedzi jakieś 50-60. I teraz zagadka ile osób zaproponowało coś w przedziale 400-500$ ? 0. Ba! Najwyższą chyba ofertą było 200$. Jakość zgłoszeń (poprosiłem o trzy najlepsze swoje prace ) była adekwatna do proponowanych kwot ( choć w zasadzie za większość nie dałbym złamanego grosza ). 1 dosłownie osoba reprezentowała jakiś poziom. Swoją drogą mam zamiar napisać na ten temat osobny artykuł.

2. Prawdą jest, że to sami freelancerzy zepsuli rynek. Nie da się tego ukryć. Rzucanie cen dumpingowych, praca poniżej poziomu. To wszystko wpłynęło na jego obraz. Najgorsze jest to, że istnieje brak zrozumienia dla tego, że dyktując śmieszne ceny sami sobie strzelają w kolano, bo nikt nie zapłaci im za kolejne zlecenie więcej niż za to co zrobili obecnie, ba będzie oczekiwał takiej samej ceny. A jeżeli komuś opłaca się robić logo za 50 zł to albo ma dużo kasy na jakiejś lokacie, albo jest zwyczajnie głupkiem. Jakiej by on stawki godzinowej nie ustalił to i tak musi na czymś przyciąć, poczynając pewnie od fazy research’u, ale… no właśnie… pewnie nawet nie wie co jest faza “research’u”. I tak to się kręci.
To swojego rodzaju perpetum mobile staram się przerwać przez tłumaczenie i edukację.

3. Inną jeszcze kwestią jest świadomość samych klientów na co się decydują. Zazwyczaj zleceniodawcy chcą mieć wszystko jak najtaniej, tzn. nie zakładają oni budżetu na przedsięwzięcie, ale czekają kto rzuci im najtańszy ochłap. Rzadkością jest rozpoczęcie rozmowy od koncepcji, pomysłów. Wszystko obraca się wokół kasy. Nie uświadczysz “mamy budżet XXX” co możemy za to mieć. Raczej jest to coś w stylu “ile to kosztuje” / “czemu tak drogo” itp. Ja oczywiście jestem w stanie zrobić rzeczone wcześniej logo i w 2h i w 40h, ale nie mają prawa być to tak samo dobre produkty – a inna sprawa, że nie podjąłbym się zlecenia logo w 2h, bo dosyć paradoksalnie szkoda by mi na to było czasu.

Opisałeś przypadek zleceniodawcy uhahanego jakby w totka wygrał tylko dla tego, że freelancer dostarczył mu dobry, oczekiwany produkt. Z moich obserwacji wynika, że już taki banał jak profesjonalne podejście do tematu freelancingu ( stały kontakt, przestrzeganie terminów i warunków umowy) przez twórcę strasznie winduję jego pozycję w oczach zleceniodawcy. Jak do tego dochodzi jeszcze porządny produkt to już Eden. Niestety/stety ci którzy wyceniają się poniżej jakiegokolwiek poziomu tego nie rozumieją/ nie potrafią.

4. Ale żeby nie było tak negatywnie :) … warto się przeczołgać na początku przez ten pouczający etap, by później móc pracować dla poważnych ludzi, przy poważnych tematach. Bo wraz z Tobą, drogi feelancerze, zmienia się także rynek. I to na dobre.


Wszystko co mówicie jest prawdą. Mnie natomiast bardziej zastanawia nie to jak się bronić przed oszustami tylko to, jakie akcje należało by przeprowadzić, aby skutecznie dotrzeć do wszystkich “zepsutych zleceniodawców” i podnieś w końcu ten diabelny rynek. Trzeba znaleźć sposób na zaszczepienie w głowach przyszłych zleceniodawców faktu że wybór z pośród 99% “freelancerów” na zlecenia.przez.net.pl czy allegro, to żaden wybór. Trzeba rozbujać taką kampanię, żeby freelancer kojarzył się z jakością, jak volvo z bezpieczeństwem ;) . Należy przy tym pamiętać, że grupa docelowa która masakruje rynek to przeciętni zjadacze chleba, a nie ludzie z branży.

Osobiście chętnie zaczął bym pracę jako freelancer, ale przez to co się dzieje na rynku + moje nieduże doświadczenie jak na ten czas w branży wolę poświęcić parę lat na przepracowanie w różnych miejscach, nauczenie się wielu rzeczy i zebranie kontaktów. W tej chwili jestem na etapie DTP w drukarni wielkoformatowej ;) Za rok, może dwa skok do agencji. Freelancing jako jedyne źródło utrzymania jest gdzieś dalej, przez brak kontaktu ze zleceniodawcami z krwi i kości ;)


Ups, nie mam możliwości edycji posta. Przepraszam za byki


Byków nie uświadczyłem :)
Ja osobiście stosuję pracę u podstaw, i choćby i nawet ktoś mnie nie wybrał to zawsze tłumaczę dlaczego coś musi ileś tam kosztować. I dlaczego gdy kosztuje 5% z tego to nie może być dobrze :) Ciężko natomiast zrobić kampanię pozytywną dla freelancer’ów dlatego że my sami tworzymy negatywny obraz. To nie zabobon czy uprzedzenie to nasza własna sprawka :/

Co do freelancing’u to polecam mój inny artykuł:
http://www.blog.adammucha.com/wordpress/freelance/jak-zostac-freelancerem-i-z-glodu-nie-zejsc/
Ogólnie ujmując – bycie freelancerem jest git pod warunkiem przyjęcia pewnych założeń wyjściowych i początkowo twardej dupy:)


Bardzo ciekawe co Pan pisze. Pozwolę sobie na kontakt z Panem , bo jestem klientem , który dokładnie wie czego potrzebuje.
Pozdrawiam
Grzegorz


A ja nie lubię informatyków, którzy zabierają pracę profesjonalnym, wykształconym grafikom. Jakby nie można było podzielić się pracą i kasą… Pod tym względem jesteśmy mega zacofani, a odbija się to najczęściej jakością prac. Najczęściej informatyk nawet nie wie ile błędów robi – np. w typografii… a grafik zajmujący się programowaniem, to też maksymalna głupota.


Dodaj swoją opinię

Imię lub nick (wymagane): E-mail (NIGDY! nie będzie widoczny) (wymagane): Twoja strona WWW :

Chcesz mieć avatar?

Załóż konto na gravatar.com
i załaduj swój avatar.



 
Design, freelance i oczy na zapałki,czyli moje "places to go, people to see"
Top 10 stron z darmowymi grafikami wektorowymi
Loga znanych marek - Top 5 stron z logami znanych marek
Jak zostać grafikiem (moja historia) ?
Zarobki grafika, designera, freelancera w 2009 roku.
Najlepsze książki z inspiracjami dla grafika, designera, freelancera
Darmowe bombki i kartka świąteczna (*.ai)
Definicja freelancera, czyli jak zostać freelancerem i z głodu nie zejść
Odjechane reklamy - seksistowskie lata 40te, 50te, 60te, 70te..
Przekręt po polsku, czyli jak oszukać freelancera
Logo, które trą chrzan - najgorsze logo znalezione w sieci