Definicja freelancera, czyli jak zostać freelancerem i z głodu nie zejść
5  
czwartek, Grudzień 3, 2009

SHOW ME THE MONEY!!!!

Jeżeli zdecydowałeś się na pracę w charakterze freelancera musisz przestrzegać kilku podstawowych zasad, które sprawią, że twoja praca będzie efektywna, a przy okazji nie będziesz musiał posilać się tynkiem z okolicznej fasady.

1. Niech cię znajdą

Pracując jako freelancer, największym początkowym problemem może być stały napływ zleceń, a właściwie to jego brak. Trzeba niestety mieć to na uwadzę i zrobić tyle ile się da, żeby tego uniknąć.
Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej łapać klientów wśród znajomych, znajomych znajomych etc. Zatem do dzieła : powiedz wszystkim, którym możesz powiedziec co robisz, co potrafisz, co już zrobiłeś. A pisząc wszystkim, mam na myśli dosłownie … wszystkich : wujków, ciotki, rodziców, rodzeństwo, znajomych i przyjaciół -- zdziwiłbyś się jak przypadkowo można złapać zlecenie. W moim przypadku 90% wykonywanych prac wzięła się z polecenia, a 10% to internet i własne szukanie.

2. Przezorny dwa razy wody nie nosi ?!?

Jeżeli wydaje ci się, że złapałeś właśnie dobre zlecenie, obgadujesz warunki pracowo -- płacowe, a twój zleceniodawca zagrzewa cię hasłem “Do roboty” to… cofnij się dwa kroki wstecz, bo czegoś zabrakło w tej wyliczance -- mianowicie nie ma tu UMOWY. Słowo klucz!. Św Grall każdego zlecenia! Jeżeli wydaje ci się że pozostawanie w szarej strefie jest fajne, to mylisz się. Nie ma w tym nic fajnego. Jeżeli wszystko będziesz dogadywał na gębę to bardzo szybko zorientujesz się, że nasz kraj jest po prostu napakowany ludźmi, którzy tylko patrzą jak wykorzystać twoje umiejętności i nie zapłacić. Zatem do każdego nowego klienta podchodź jak do jeża. Jeżeli będzie poważny to twoja chęć podpisania umowy nie będzie dla niego niczym dziwnym, jeżeli jednak będzie szukał furtek itp będzie mu to nie na rękę.
Ciekawym i bardzo szybko zawartym rodzajem “umowy” może być wpłata przez klienta zaliczki, ludzie którzy wpłacą choćby i te 300 zł inaczej traktują całe przedsięwzięcie i ryzyko że nagle kontakt się urwie drastycznie spada ( a spada tym bardziej im większa jest kwota zaliczki)

Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej o tym jak oszukać freelancera /nie dać się oszukać zobacz mojego posta, traktującego o tym temacie.
Click

Oczywiście nie musi mieć to zastosowania do stałych klientów, choć i tu można się przejechać. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić wałbrzyską nędze… yy napisałem nędzę ? faux pass z mojej strony -- miałem napisać firmę -- Webdesignart, której serdecznie nie polecam żadnemu freelancerowi.

Ale jako, że święta się zbliżają dedykuję im piosenkę [dick in a box]

3. Od dziś 24/7 to twoje drugie imię

Jeżeli liczysz na to, że będąc freelancerem posiedzisz w domciu w ciepłych kapuchach, poskrobiesz 5 godzin dziennie i kawusię walniesz to się mylisz i sugeruję ponowne zastanowienie się nad wyborem tego charakteru pracy. Jeżeli chcesz osiągnąć przychody na sensownym poziomie to pożegnaj 8godzinny dzień pracy -- przywitaj dni 14-16 godzinne w 7 dniowym tygodniu pracy. Twoja doba będzie mieć 48 godzin i nieraz wstając rano będziesz czuł się jak przejechany walcem. Ale w końcu pracujesz na siebie i swoje nazwisko!
Pamiętaj, że twoim nowymi przjaciółmi zostają : jakość i termin. A w zdobyciu ich pomoże ci właśnie ciężka praca, poparta zdolnościami i doświadczeniem. Co ciekawe często dla klientów ważniejszy jest termin, dlatego zawsze dbaj aby dotrzmywać przyjętych terminów i nie narzucać sobie takich, które już na wstępie wydają się nie do dotrzymania.

Podsumuwując : daj się poznać jako ciężko pracujący killer, a napewno nie pozostanie to niezauważone.

4.  A jednoosobowy oddział Navy Seal to imię nr 3

Pamiętaj, że jako freelancer wykonujesz pracę, która normalnie podzielona jest na kilka osób. Z jednej strony jest to minus, bo może być tak, że robisz rzeczy, których nie lubisz i odpowiadasz w całości za twoje przedsięwzięcie. Z drugiej strony jest to też niewątpliwy plus bo zdobywasz doświadczenie, którego normalnie byś nie zdobył, a które może dac plony w przyszłości. No i niewątpliwie satysfakcja z tak wykonywanej i przynoszącej korzyści pracy jest z pewnością dużo większa. Zatem nie bój się normalnie wykonywanej pracy + pracy jako sprzedawca usług, księgowy i “concept planner”.

5. Show me the money!

No bo generalnie to przecież o to chodzi! Zatem do rzeczy. Święta prawda jest taka, że nikt nie powie ci ile powinieneś zarabiać i jakie są stawki, bo są one różne w zależności od twojego skilla, talentu, szybkości pracy, klienta, kierunku wiatru itp. Natomiast w opozycji do świętej prawdy stoi “gówno prawda” jak mawiał ksiądz Tischner. A gówno prawda jest taka, że w koszt twojej godziny pracy nie wchodzi tylko i wyłącznie twoja praca. Dlaczego ? Ano odpowiedź na takie pytanie wymaga spojrzenia na to od strony zleceniodawcy. Gdy ktoś wynajmuje Ciebie, to nie musi conajmniej kliku rzeczy robić : wyposażać stanowiska twojej pracy i zapewniać ci przestrzeni w firmie, płacić twoich składek emerytalno/zdrowotnych, płacić vatu, sponsorować twoich płatnych wakacji, opłacać twoich szkoleń, delegacji, telefonów, prądu. Mało ? Co najważniejsze jesteś potrzebny tylko jak jesteś potrzebny,co oznacza, że nikt nie zapłaci ci za to, że posiedzisz 4h i Onet poczytasz -- jak to wielokrotnie ma miejsce w przpadku pracowników na etacie, a opłacany jest tylko twój efektywny czas pracy.

Zatem nie ceń się nisko! Jeżeli wiesz, że faktycznie odwalasz kawał dobrej roboty, to ceń się tak jak na to zasługujesz. Policz jakie koszty musisz ponieśc, żeby coś stworzyć i nie psuj rynku. Zgadzając się na stawki głodowe sam sobie robisz źle, bo przywyczajasz ludzi do danych cen i nie będa oni przyzwyczajeni do zapłaty na odpowiednim poziomie. Dodatkowo pamiętaj, że danego typu usługi ( ogólnie “komputerowe” ) nie są usługami, które może wykonywać co drugi człowiek w kraju, zatem są specjalistyczne, a nie powszechne i jako takie należy je wyceniać.
Niejednokrotnie spotkałem się z wręcz śmiesznymi cenami ( o stworzenie logo za 50 zł potrafi bić się 10 osób ) -- nawet nie próbuję z nimi konkurować, szkoda na to mojego czasu i wam radzę to samo. Wyjątkiem może być to, że klient jest perspektywiczny, choć ja osobiście unikam takich zleceń.

Zatem czy warto ?
Podsumuwując : ciężka praca na kilku stanowiskach, samodzielne szukanie zleceń, niepewność jutra, nieodpłatne wakacje, konkurencja, nieuczciwi ludzie… same pozytywy …. moja odpowiedź brzmi oczywiście “Tak, warto”.
Przy odpowiednim nastawieniu i charakterze praca taka przynosi olbrzymią satysfakcję .. no i hej -- ilu z twoich znajomych na etacie może w ciągu dnia na lajcie wyskoczyć na miasto bez pytania o to kogolwiek ?

5 komentarze do “Definicja freelancera, czyli jak zostać freelancerem i z głodu nie zejść”

Trafiłem tu z Twojego komentarza na moim blogu i muszę powiedzieć: dzięki za link!:)
Świetny post. Generalnie mógłbym się podpisać pod każdym słowem.

Brak umowy – oj przejechałem się na luźnym podejściu do projektu, na samym początku freelancingu “full-time”.

Pracuję sam właściwie od niedawna, kilka dni temu stuknęło mi 6 miesięcy odkąd rzuciłem etat. Na początku było spokojnie, zleceń drobnych tyle, żeby przeżyć miesiąc.
Teraz 14-16 godzin pracy codziennie 7 dni w tygodniu, to w ostatnich tygodniach standard (jest 1. w nocy a ja mam “przerwę”), a budzę się rano i czuję dokładnie tak, jak napisałeś.
Ale warto. Jeszcze jak! Tym bardziej jak pomyślę, że robi się coraz lepiej, coraz lepsze zlecenia, lepiej płatne i dla klientów którym naprawdę zależy na jakości. Aż chce się pracować! :)


@Bart
Cieszę się, że ci się podoba!

Widzę, że też chorujesz na za krótką dobę. Moją staram sie rozszerzać do 48 h, ale i to powoli nie starcza :P :D
Aczkolwiek wypracowałem sobie system pewien, jak jest za duży natłok, to w czasie jednej doby śpię dwa razy : wstaje o 9, pracuje do 18 – spanie do 21 – pracuje do 3 wstaje o 9….. jakoś mi to pomaga :)

W każdym razie najważniejsze żeby się kręciło( i to kręciło z sensownymi ludźmi ) !:) pozdrawiam!


Tak z innej beczki: skoro robicie po 48h na dobę, to może po prostu zwiększcie stawki? Spadnie wam ilość zleceń, ale wzrosną zarobki, a doba nagle wróci do normalnej długości.


A ja kurna po pracy w agencji postanowilem zostac freelancerem. I dupa. Od miesiaca nie zlapalem nawet jednego zlecenia :/ Po znajomych jakos nic sie nie dzieje, zlecenia z netu to porazka… No coz, moze pozniej bedzie lepiej…


Życie jest ciężkie :) – natomiast nie ma co się poddawać, trzeba szukać i walczyć – nie ma co ukrywać – początek najgorszy – później już z górki. Powodzenia!


Dodaj swoją opinię

Imię lub nick (wymagane): E-mail (NIGDY! nie będzie widoczny) (wymagane): Twoja strona WWW :

Chcesz mieć avatar?

Załóż konto na gravatar.com
i załaduj swój avatar.



 
Design, freelance i oczy na zapałki,czyli moje "places to go, people to see"
Top 10 stron z darmowymi grafikami wektorowymi
Loga znanych marek - Top 5 stron z logami znanych marek
Jak zostać grafikiem (moja historia) ?
Zarobki grafika, designera, freelancera w 2009 roku.
Najlepsze książki z inspiracjami dla grafika, designera, freelancera
Darmowe bombki i kartka świąteczna (*.ai)
Definicja freelancera, czyli jak zostać freelancerem i z głodu nie zejść
Przekręt po polsku, czyli jak oszukać freelancera
Odjechane reklamy - seksistowskie lata 40te, 50te, 60te, 70te..
Logo, które trą chrzan - najgorsze logo znalezione w sieci